A division of the Blackmoon Corporation.
bang Bang

Dziś w końcu otworzyłem oczy i spojrzałem na swoją sytuację przez pryzmat własnych doświadczeń, nie uczuć: nie ważne jak się dla niej zmienię i jak bardzo ją kocham, J nie wróci.

Dziś podjąłem natrudniejszą decyzję w soim życiu.

Shanguś 2011-10-25 14:03:02
skomentuj (7)
odchodząc Zabierz mnie

Chyba przekonałem się już, że pisze się głównie wtedy, kiedy jest źle.

No więc stało się i po prawie trzech latach znów jest źle.

Nie chodzi mi o brak pracy, nienajlepiej idące poszukiwania nowej, nawet nie o pieprzone widmo ogólnoświatowego kryzysu ekonomicznego, który szukuje się już żeby i nasz kraj kopnąć w dupę.

Nie chodzi mi też o moje ciało, które z adonisowym nigdy nie miało wiele wspólnego, a teraz powoli zmierza w kierunku amerykańskich standardów i krągłości godncyh świętego Mikołaja.

Chodzi  mi o J. Moją, lub już raczej jej własną J. Osobę, która przez blisko trzy lata, już od momentu, kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy w innym świecie sprawiała, że byłem szcześliwy. Nie ważne co się działo, nie ważne co znów poszło nie tak - zawsze była Ona i zawsze było dobrze. Bo pocieszyła, podniosła na duchu i kochała tak, jak była kochana (choć teraz wydaje mi się, że jednak trochę mniej).

Ale niestety nic nie trwa wiecznie i żadna ilość nieudanych relacji z dziewczynami nie sprawia, że człowiek w końcu dostaje to, na co zasługuje (bo zdawało mi się, że już dosyć wycierpiałem). I teraz trzeba przestać kochać, kogoś, kogo kochanie przychodziło naturalnie. Trzeba zmusić się, żeby zabić uczucie, które chyba nigdy samo nie przygaśnie. Trzeba na siłe wyrwać i wyrzucić z życia osobę, która to życie definiowała (chociaż tym to chyba już ona się zajęła).

Jak można nauczyć się życ bez serca? Ile łez może wchłonąć poduszka? Ile godzin spędzić wpatrując się w sufit i starając się nie myśleć?

Chyba muszę zrobić mały porządek w swoim pokoju. Pisząc to mam przed sobą dwa zdjęcia osoby, którą zawsze będe kochał na długo, kiedy ona już nie kocha mnie. Dziś piję za J - miłość mojego życia i osobę, która rozjaśni każdy dzień. Piję za osobę bez której nie moge żyć i którą już nigdy nie mogę zamienić słowa.

Życzcie mi powodzenia.


Shanguś 2011-10-16 09:48:32
skomentuj (4)
tytół nieznany

Nie mam zielonego pojęcia, jak może zachcieć się pisania po miesiącu spędzonym na wystukiwaniu dniowego limitu (przynajmniej) trzech stron pracy magisterskiej. Jak można udawać pilnego studenta, kiedy od paru miesięcy nie jest się już pod skrzydłami  uś-więconej uczelni. Jak można wymyślać tu swoje życie, kiedy życie to powoli staje się prawdziwe.

Ale jest coś ważniejszego od życia – marzenia. Głupie, wiem. Naiwne, wiem. Dziecinne, wiem. Ale prawda jest taka, że człowiek bez marzeń to odtwarzanie programu ms_life.exe - takiego, który nie ma żadnego celu, a działa tylko dlatego, że ktoś z nudów i rutyny kliknął dwukrotnie myszkę dziewięc miesięcy przed uruchomieniem. A marzenia, marzenia to ja mam. Nie są one realne i przypominają wielomilionowe produkcje zza morza, ale są moje i nikomu ich kurwa nie oddam!

Ale ja bredzę, a znam mądrzejszych od siebie i mówią oni, że na życie trzeba mieć plan.

Trzeba wiedzieć (albo przynajmniej podejrzewać), co się chce w życiu robić. Kim się chce być. Kiedy. Gdzie. Jak. Może i nawet z kim, chociaż z tym ponoć pasowałoby poczekać, żeby nie było, że to szczenięca miłość.

Ale ja nigdy nie byłem normalny. Nie wiem, co chcę robić. Nie mam pojęcia, kim być. Kiedy. Gdzie. Jak. Podejrzewam za to, z kim, co chyba nie jest zdrowe, bo jest na to chyba za wcześnie. Brakuje mi podstaw, nie mam planów. Ale jestem, kurwa, szczęśliwy i to jest w tym wszystkim najdziwniejsze...

Swoją drogą, wykruszyły się przeogromne pokłady sentymentalizmu, który zawsze tkwił w mojej romantycznej głowie. Bo moja głowa, która nie hołduje już żadnej filozofii, która miała by nazwę, jest trochę opusztoszała. Wspomnienia zanikają lub tracą ważność. Ludzie odchodzą, uciekają albo tracą na znaczeniu. Inni się zmieniają, kiedy człowiekowi krwawią paznokcie od kurczowego trzymania osuwającej się do oceanu zapomnienia przeszłości.

I teraz potrafię już pisać tylko o tym, że nie mam o czym pisać. Więc piszę o tym, czego nie pojmuję: o przyszłości. A przyszłość będzie chyba nieadekwatna do przeszłości. I chujowa, bo to chciałem napisać już zdanie wcześniej, choć mało to subtelne.

Wybaczcie dwie kurwy w tekście. Nie wybaczajcie jednej miłości, to zbyt bezwstydne słowo.


Shanguś 2009-09-02 00:17:18
skomentuj (10)
szuga kjuB

Chyba pierwszy raz zasiadam do pisania na na bloga bez jakiegokolwiek pomysłu co (i o czym) napisać. Chyba, że pomysłem jest pomysł na pisanie bez jakiegokolwiek pomysłu. Może się uda ta moja mniejsza improwizacja...

Nie jestem głupi, nie mam pietnastu lat. Od dawna wiem, że przesłodzone zwroty typu kochanie, słoneczko, kotku (broń boże kotek) i inne podobne słowa mające oznaczać równie mdlące pojęcia jak miłość i zauroczenie są (używając przedszkolnej nomenklatury) be i za publiczne ich używanie powinno ścinać się ludzi zardzewiałym widelcem po wcześniejszym wydrapaniu im oczu czarną kredką. Kiedy słyszę lub widzę wspomniane słowa to (używając gimnazjalnej nomenklatury) kurwica mnie bierze i zaczynam zastanawiać się, czy winić mam jakąś siłę wyższą, która zesłała na rodzaj ludzki przekleństwo w postaci miłości, czy raczej obwiniać przypadek, który sprawił, że procesy chemiczne zachodzące w naszych mózgach pozbawiają nas resztek rozumu na widok potencjalnej partnerki.

Lub raczej tak było jeszcze niedawno...

Szykujcie widelce i kredki, moi drodzy, albowiem Shang znalazł nową dziewczynę! Nie używam nawet słowa grzejnik z szacunku do mojego... kochania! Kotka! Słoneczka! Zabijcie mnie, bo nie dość, że te słodkie jak kostki cukru maczane w miodzie słowa nie są mi obce, to i emotikona oznaczająca całusa na stałe zagościła w powszednim arsenale moich wypowiedzi! Okropne, okropne, okropne. Ale nieuniknione.

Nie zrozumcie mnie jednak źle. Dalej będe WAS potępiał za posypywanie werbalnym cukrem mojej dziennej kromki chleba z masłem. I nie jest to hippopotamokryzja (tak to się pisze?), po prostu tak musi być i kropka...

Ale ja dalej jestem normalny (może lepiej napisać, że dalej jestem sobą?). Dalej będe pisał o normalnych rzeczach (może lepiej napisać, że będe was ogłupiał sącząc swoje myśli?).

So stay tuned i pamiętajcie, co mówi stare polskie przysłowie:  Jeśli pies dużo szczeka, to nie ma tego złego, co się świeci w biedzie. Czy jakoś tak...


Shanguś 2009-03-18 01:36:12
skomentuj (9)
na struSia

Ostatnio zadziwia mnie, jak wiele można spędzić czasu myśląc o tym, jak uniknąć myślenia i na planowanie tego, jak uniknąć trzymania się planów. Na udowadnianiu, że bycie istotą myśląca polega głównie na niekończących się próbach oszukania samego siebie i wmawianiu sobię, że wszystko jest ok, kiedy doskonale wiemy, że tak nie jest. Na znajdywaniu mnóstwa czasu na rzeczy, które są mało ważne w chwili, kiedy absolutnie nie jesteśmy w stanie znaleźć choć chwili na dopełnienie obowiązków i zobowiązań.

Ale już zaplanowałem, że pomyślę! Że znajdę czas! Że zrobię, co powinienem!

Tylko jutro. Albo coś koło tego.

A pomijając fakt, że życie jest ciężkie (a chowanie głowy w piasek z jakichś dziwnych przyczyn nie działa), to wszystkie inne kwestie jakoś się rozjasniły. Moja swieżo odkryta metoda na głoda (takiego figuratywnego) pod tytułem  „Co zrobiłby Hank Moody?” działa nawet dobrze (kiedy uda się ją już zaimplementować) i przynosi całkiem miłe rezultaty. Zapewnienia kolegów K i N (a również A), że nowsze modele grzejników są dużo lepsze od tych starych (zbyt ciężkich i wyeksploatowanych) okazały się prawdą, więc i kolega S. (powoli) zaczyna się do nich przekonywać. Upatrzył... Upatrzyłem już sobię nawet dwa modele w tym samym sklepie, w którym kupił kolega A. Zima sroga, grzać trzeba.

A teraz lecę pomyśleć, jak tu uniknąć tłumaczenia wiersza o małym robaku zwanym miłością...

 


Shanguś 2009-01-13 21:29:19
skomentuj (10)


Księga Gości | Blog.pl

Kontakt:
shangus@op.pl, 1627631

Akta:
Europa. Polska. Zagłebie. Sosnowiec. Centrum
13.09.1985, Pszczyna

Kolaboranci:
Pchła | Ewa | Cirix | Dava | Agrest=Wodzu

2008: 123
2007: 123456789101112
2006: 123456789101112
2005: 123456789101112
2004: 123456789101112
2003: 123456789101112
2002: 789101112

browse at 1024x768 | design and graphics by Shang. All rights reserved.